|
A mowa tu nie o kim, jak o babciach i dziadkach naszych przedszkolaków, którzy w styczniową porę nie mogli się doczekać zaproszeń do naszego przedszkola. Nie mogło być inaczej: zaproszeni seniorzy stawili się tłumnie, by zobaczyć i usłyszeć nasze czterolatki, a ich wnuczęta. O zaletach i wadach, radościach i troskach swoich dziadków dzieci recytowały wierszyki i śpiewały piosenki, no bo "gdyby ich nie było, dzieciom smutno by się żyło..." To prawda stara, jak świat, ale niejedną babcię poruszyły słowa tej piosenki, a wyśpiewane przez kochanych wnuczków rozlały miód na ich serca. Upominkiem dla babć i dziadków były drzewka szczęścia, które z mozołem (choć nie bez naszej pomocy) dzieci przygotowywały w czasie wolnym od zajęć - brawo za wytrwałość!
Serdecznie dziękujemy wszystkim przybyłym na uroczystość babciom i dziadkom i mamy nadzieję, że słodki poczęstunek zrekompensował im niewygody naszej "przytulnej" sali. |
|
Podobnie jak w większości naszych domów, również w naszej przedszkolnej sali przygotowaliśmy się do Świąt Bożego Narodzenia: sprzątaliśmy, dekorowaliśmy ją, piekliśmy pierniczki, uczyliśmy się kolęd i nie tylko... Dlatego bardzo zależało nam na serdecznym spotkaniu w "rodzinnym" gronie. Na wspólne świętowanie zaprosiliśmy wszystkich rodziców i rodzeństwo naszych maluchów, uprzednio prosząc o przyniesienie własnoręcznie wykonanych ozdób choinkowych. Nie potrafię opisać naszego zdziwienia i zadowolenia jednocześnie, gdy okazało się, że rzeczywiście wszyscy przynieśli je, a w dodatku każda z nich była inna. Wielką frajdą było też przyglądanie się tym wszystkim, małym i dużym, którzy z nieskrywaną radością zawieszali je na gałązkach choinkowych. Nasza choinka ustrojona w kolorowe światełka i domowej roboty ozdóbki wyglądała pięknie, ale brakowało jej jeszcze łańcuchów ozdobnych. Przewidując to, zaproponowaliśmy wszystkim zebranym wykonanie trzech różnych: z pasków kolorowego papieru, z papierków po cukierkach i pociętych słomek oraz z popcornu. Niecodziennie można oglądać rodziców cieszących się jak dzieci, kiedy wieszali wykonane wespół z własnymi pociechami, pokaźnych rozmiarów łańcuchy na choinkę. Ale to jeszcze nie koniec. Z przygotowanych wcześniej (na szczęście!!!:)) kół i kółek, rodzice z dziećmi wykonali kartki świąteczne, by na koniec wpisać w nich życzenia bożonarodzeniowe. Koniec pracy przy stolikach stał świetnym pretekstem, aby otoczyć korowodem naszą śliczną choinkę. I właśnie wtedy dzieci opowiedziały wierszem pisaną historię narodzenia Jezusa. Wspólnie śpiewane kolędy były miłym dopełnieniem tej krótkiej części artystycznej. Kulminacyjnym punktem naszego świątecznego spotkania było łamanie się opłatkiem i obdarowywanie rodzinnie przygotowanymi kartkami z życzeniami. Aż szkoda było się rozstawać... Na zakończenie każda rodzina otrzymała torebkę z lukrowanymi piernikami w środku - jesteśmy przekonani, że w domu nie ma już po nich śladu:) P.S. Niniejszą relację dedykujemy wszystkim nieobecnym na spotkaniu, życząc jednocześnie zdrowych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia.
                                                   
|
|
W Światowy Dzień Pluszowego Misia zaprosiliśmy wszystkie ulubione misie dzieci do naszego przedszkola na wspólne świętowanie w naszej grupie. Na dobry początek dnia, dzieci wraz z misiami przywitały się "łapka w łapkę". Później było "doświadczenie misia", które miało na celu uświadomić dzieci, że nie łatwo jest być misiem. Nasze czterolatki najpierw zjadały z talerzyków miodek bez pomocy rąk - łapek, a następnie zbierały wykałaczki w wielkiej rękawicy. Po tej niecodziennej próbie nasi badacze stwierdzili, że rzeczywiście nie jest łatwo nim być. I od tego momentu wszystko robiliśmy DLA MISIA: zmieniliśmy się w misiowe autobusy, by przy piosence "Jadą, jadą misie" powozić na plecach nasze ulubione pluszaki, tańczyliśmy razem w kółeczku oraz tańce - przytulańce, nosiliśmy na ramionach, robiliśmy im masażyki, a na koniec podrzucając je wysoko - na cześć misiów wołaliśmy"HIP HIP HURA!" Chcieliśmy, aby ten dzień był wyjątkowy dla wszystkich misiów, ale okazało się, że był również dla dzieci.



|
|
Nasze czterolatki naprawdę nieźle radzą sobie z byciem dobrym przedszkolakiem. Przede wszystkim starają się być mili dla siebie i dla nas - a to dużo! Grzecznie zjadają posiłki, choć ich ilość często martwi rodziców, bo przecież "Ja bym chciał/a, żeby moje dziecko jadło więcej, niż tylko cztery łyżki zupy". Nad ilością musimy jeszcze popracować...razem:)
Również w łazience dzieci są zuchami: wiedzą, kiedy należy spuszczać wodę w sedesie, sumiennie też po każdej wizycie w toalecie myją ręce, mimo, że do mydła czasem trzeba sięgać stojąc na palcach.

Zęby myjemy tylko po obiedzie, ale każdorazowych starań, by jak najdokładniej je umyć nie można odmówić żadnemu małemu czyściochowi.

O porządek również dbają same - oczywiście w zakresie ich dotyczącym. Po pracach plastycznych szybko zmieniają się w "odkurzacze", a po skończonej zabawie ramię w ramię sprzątają wszyscy. W naszej grupie działają też dyżurni, którzy oprócz patroli porządkowych, pomagają np. rozkładać sztućce do posiłków. Warto nadmienić, że dyżurnym dzieci "chcą", a nie "muszą" być.

Ponieważ zabawy i spacery na świeżym powietrzu są konieczne, koniecznością stało się wyuczenie dzieci właściwej kolejności nakładania i zdejmowania wierzchniej garderoby. Sprawą naturalną jest, że dzieci mają kłopoty z zapinaniem i wiązaniem - w końcu są dopiero czterolatkami - to zawsze mogą liczyć na pomoc kolegów, p. Jagódki i naszą.
 |
|